Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego najmilszy sąsiad na Facebooku potrafi napisać pod postem o polityce coś, za co w realu trafiłby przed sąd? Wejdź pod dowolny większy materiał w internecie — film, artykuł, post — a prędzej czy później trafisz na komentarze, które nie mają nic wspólnego z krytyką. To nie jest wymiana argumentów. To nie jest dyskusja. To jest czysta agresja, często bardzo prymitywna, bardzo osobista i bardzo brutalna. I łatwo powiedzieć: to margines, to jacyś ludzie z problemami, normalni tak nie robią. Problem polega na tym, że badania psychologiczne od kilkudziesięciu lat pokazują coś znacznie mniej wygodnego.
Deindywiduacja – gdy człowiek przestaje być sobą
Żeby zrozumieć hejt, trzeba wyjść poza internet i spojrzeć na to, jak działa człowiek jako taki. Bo to nie jest problem technologii. To jest problem psychologii.
Jednym z kluczowych pojęć jest tu deindywiduacja — moment, w którym człowiek przestaje funkcjonować jako jednostka odpowiedzialna za swoje działania, a zaczyna funkcjonować jako anonimowy element większej całości. W tym momencie dzieje się coś bardzo konkretnego: spada samokontrola, spada poczucie odpowiedzialności, a rośnie skłonność do zachowań impulsywnych — często agresywnych i często takich, których ta sama osoba w innych warunkach by się wstydziła.
To nie jest teoria. To coś, co zostało bardzo dobrze pokazane w eksperymentach.
Jednym z najbardziej znanych jest eksperyment więzienny Filipa Zimbardo. Wzięto grupę zwykłych studentów, podzielono ich losowo na strażników i więźniów i zamknięto w symulowanym więzieniu. To nie byli żadni psychopaci ani ludzie z marginesu — to byli normalni, zdrowi, wykształceni ludzie. I mimo to w ciągu kilku dni strażnicy zaczęli zachowywać się brutalnie. Zaczęli upokarzać, przekraczać granice, traktować drugą stronę jak obiekty, a nie ludzi. Eksperyment musiał zostać przerwany, bo sytuacja wymknęła się spod kontroli.
Kluczowy wniosek był prosty i niepokojący: to nie byli źli ludzie. To były warunki, które pozwoliły im zachowywać się w zły sposób. Anonimowość w roli, brak realnych konsekwencji i poczucie — to nie do końca ja, tylko moja rola.
Bardzo podobne wnioski płyną z badań Stanleya Milgrama, gdzie uczestnicy zadawali drugiej osobie coraz silniejsze wstrząsy elektryczne tylko dlatego, że ktoś im to polecił. To nie byli sadyści. To byli normalni ludzie, którzy w odpowiednim układzie sytuacyjnym robili rzeczy, których wcześniej by się po sobie nie spodziewali.
Internet jako laboratorium odhamowania
To, co kiedyś było eksperymentem w kontrolowanych warunkach, dziś możemy obserwować codziennie. Internet jest środowiskiem, które łączy anonimowość, brak natychmiastowych konsekwencji, brak kontaktu twarzą w twarz i bardzo łatwe wejście w tłum. Dokładnie w takim środowisku pojawia się zjawisko nazywane online disinhibition effect — efekt odhamowania w sieci.
Ludzie zaczynają mówić rzeczy, których nigdy nie powiedzieliby w realu. I bardzo ważne: to nie jest tak, że internet tworzy nowych ludzi. Internet usuwa hamulce, które normalnie regulują nasze zachowanie.
Kiedy jesteś w realnej rozmowie i widzisz drugiego człowieka, widzisz jego twarz, widzisz reakcję, czujesz napięcie sytuacji. Każda wypowiedź ma natychmiastową konsekwencję społeczną. To działa jak bardzo silny mechanizm kontroli. W internecie tego nie ma. Widzisz tylko tekst i nick. I w tym momencie bardzo łatwo jest zrobić jedną rzecz — przestać widzieć drugiego użytkownika jako człowieka.
A kiedy przestajesz widzieć człowieka, zaczynasz traktować go jak obiekt. I to jest moment, w którym przekroczenie granicy staje się banalnie proste.
Do tego dochodzi efekt tłumu: jeśli widzisz kilkadziesiąt albo kilkaset negatywnych komentarzy, bardzo łatwo jest napisać kolejny. Odpowiedzialność się rozmywa. Pojawia się myślenie: to nie ja jestem problemem, wszyscy tak robią.
Frustracja, poczucie niższości i kompensacja
Hejt ma jednak jeszcze jedno źródło — i tym źródłem jest frustracja. Tutaj wchodzi koncepcja Alfreda Adlera: poczucie niższości i mechanizm kompensacji.
Jeśli ktoś czuje się gorszy, niespełniony, pozbawiony wpływu na własne życie — atakowanie innych może dawać krótkotrwałe poczucie siły. To jest prosty mechanizm, ale działa: przez chwilę możesz poczuć się wyżej kosztem kogoś innego. I właśnie dlatego wiele osób używa internetu jako miejsca do rozładowania napięcia.
To nie jest usprawiedliwienie — tylko wyjaśnienie. Zrozumienie mechanizmu nie oznacza jego akceptacji.
Moralne odłączenie – hejter, który czuje się sprawiedliwym
Jest tu jeszcze jeden mechanizm, o którym mówi się rzadko. Moralne odłączenie — pojęcie opisane przez Alberta Bandurę — to proces, w którym hejter przekonuje samego siebie, że jego atak jest uzasadniony, a nawet dobry.
Ludzie potrafią odczłowieczyć swoją ofiarę, nazywając ją idiotą czy wrogiem — dzięki czemu sumienie milczy. Albo stosują tak zwane korzystne porównanie: mój komentarz to nic, popatrzcie, co robią inni. Dzięki temu hejter nie czuje się jak zły człowiek. Czuje się jak ktoś, kto wymierza sprawiedliwość albo mówi prawdę, której inni się boją.
To najniebezpieczniejszy rodzaj hejtu — bo karmiony jest poczuciem własnej moralnej wyższości. Hejter nie tylko nie czuje się winny. Czuje się bohaterem.
Efekt Duninga-Krugera i pewność siebie bez pokrycia
Nie można pominąć jeszcze jednego zjawiska widocznego w internecie wyjątkowo wyraźnie. Efekt Duninga-Krugera — im mniej ktoś wie na dany temat, tym większą ma pewność, że wie dużo.
Dostęp do wiedzy nigdy nie był tak powszechny jak dziś. To samo w sobie jest świetne. Tylko że pojawia się jeden problem: posiadanie informacji to nie to samo co rozumienie. Możesz obejrzeć kilka materiałów na temat mechaniki kwantowej, zapamiętać definicję i mieć poczucie, że ogarniasz temat. Prawdziwe zrozumienie zaczyna się dopiero wtedy, kiedy potrafisz wytłumaczyć to prostymi słowami, wyciągnąć wnioski i zastosować w praktyce.
Wiele osób zatrzymuje się na poziomie informacji, ale psychicznie przeskakuje od razu na poziom ja to rozumiem. To daje wysoką pewność siebie przy bardzo niskim poziomie faktycznej wiedzy. A jeśli dodasz do tego anonimowość internetu i brak konsekwencji — dostajesz idealne środowisko do tego, żeby ktoś nie tylko się mylił, ale jeszcze bardzo agresywnie bronił swojego zdania albo narzucał je innym.
Nie oni — my
Najprostsze wytłumaczenie brzmi: ludzie są źli. Ale badania pokazują coś znacznie bardziej niepokojącego. Ludzie nie są stabilnie dobrzy ani stabilnie źli. Ludzie są ekstremalnie podatni na kontekst. Ten sam człowiek może być empatyczny, pomocny i wspierający w jednej sytuacji — i kilka godzin później, w zupełnie innym kontekście, zachowywać się agresywnie i wulgarnie.
Stanisław Lem powiedział kiedyś: „Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów". To stwierdzenie ostre, ale trudno zaprzeczyć temu, że internet usuwa barierę pomiędzy naturą człowieka a kulturą — i dostarcza doskonałą przestrzeń do wyżywania się na obcych w poczuciu bezkarności.
Hejt nie pokazuje, jacy są inni ludzie. Hejt pokazuje, do czego zdolny jest człowiek, kiedy znikają ograniczenia. I to jest bardzo niewygodne, bo dużo łatwiej jest postawić granicę między nami a nimi. Tylko że ta granica w rzeczywistości jest bardzo cienka i bardzo płynna.
Kiedy następnym razem zobaczysz chamski komentarz, zadaj sobie pytanie: Czy on powiedziałby mi to prosto w oczy? Zazwyczaj odpowiedź brzmi: nie. I to powinno być dla Ciebie najlepszym dowodem na to, że hejt to nie jest informacja o Tobie. To jest głośny krzyk bezsilności hejtera.
I na koniec — pytanie, które jest prawdziwym kluczem do tego odcinka: Co tak naprawdę powstrzymuje Cię przed byciem podłym? Twoje wartości, czy strach przed tym, że ktoś Cię rozliczy? Jeśli jedynym powodem, dla którego jesteś przyzwoity, jest strach przed karą — mamy jako społeczeństwo problem znacznie głębszy niż hejt w internecie.
Sprawdź też:
Gustaw Le Bon i Psychologia Tłumu – Dlaczego Tłumy Myślą Inaczej? → Mechanizmy Obronne Psychiki – Czym Są i Jak Działają? → Michał Kosiński – Jak Algorytmy Budują Twój Psychologiczny Profil →Sprawdź się!
7 pytań z kluczowych pojęć tego odcinka. Ile zapamiętałeś?
Pytanie 1 / 7