„Backrooms" trafiło do kin ponad miesiąc temu, a sala wciąż jest pełna. Wyreżyserował go Kane Parsons – twórca, który w chwili premiery miał dwadzieścia jeden lat. Ten tekst mocno spoileruje fabułę, więc czytaj na własną odpowiedzialność. Bo „Backrooms" to nie tylko horror o dziwnym, pustym świecie za ścianą. To dosłowna, fizyczna wizualizacja tego, co dzieje się w głowie człowieka, który odmawia sobie terapii – i zamiast niej wybiera ucieczkę w głąb własnej nieświadomości.
Clark – żywiciel rodziny, który nienawidzi tego, kim się stał
Clark sprzedaje meble w sklepie „Capitan Clark Ottoman Empire". Z zawodu miał być architektem. Zamiast tego kręci żałosne, znienawidzone przez samego siebie reklamy, odgrywając postać Kapitana Clarka – bo to jedyny sposób, żeby utrzymać rodzinę, spłacić studia prawnicze żony i mieć dom, w którym kiedyś mogliby mieć dzieci. Problem w tym, że Clark przeżywa to jako całkowite poświęcenie, za które nikt mu nie jest wdzięczny.
Kiedy wraca pijany do domu i przypadkiem tłucze szklankę, wybucha. Mówi żonie, że czuje się strasznie samotny, że nikt nie chce mu pomóc, że robi to wszystko dla niej. Żona wyrzuca go z domu tej samej nocy. Tę samą scenę Clark odgrywa później na sesji u swojej terapeutki, Merry – kończy przeprosinami za wybuch.
Merry – terapeutka, która sama nosi w sobie ranę
Merry, terapeutka Clarka, ma własną historię. Jako dziecko doświadczyła bólu u boku matki chorującej psychicznie – kobiety, która zaklejała okna gazetami, żeby „chronić" córkę przed złym światem. To doświadczenie ukształtowało w Merry potrzebę pomagania innym. Jeden z najlepszych detali filmu: sklep meblowy Clarka stoi dziś dokładnie w miejscu, w którym kiedyś stał dom Merry.
Bezpieczniki na ukos – symbolika światła i świadomości
Pewnego dnia w sklepie Clarka psuje się światło. Elektryk odkrywa, że bezpieczniki w skrzynce są ustawione na ukos. Symbolicznie działa to niemal podręcznikowo: światło to metafora świadomości, tego co widzimy i rozumiemy. Problem z bezpiecznikami sugeruje, że do świadomości Clarka zaczynają docierać sygnały z rejestru, którego dotąd nie znał – z tego, co trzymał pod kontrolą.
Kiedy pewnej nocy światło kompletnie wariuje, Clark przypadkiem znajduje przejście w ścianie – wejście do tytułowych backroomsów.
Backrooms jako mapa nieświadomości
To, co najbardziej zaskakuje w reakcji Clarka na backrooms, to brak przerażenia. Zamiast strachu czuje fascynację. Świat, który tam zastaje, przypomina ten po drugiej stronie – ale jest bardziej jednolity, pozbawiony symetrii i porządku. Te same meble i krzesła, ale porzucone bez ładu i składu.
W backroomsach Clark spotyka robota z drewnianym awatarem przypominającym jaskiniowca, który wypowiada powitania w różnych językach – niemal jak nagrania z sondy Voyager, tej, która dziś dryfuje gdzieś za pasem Kuipera, na granicy tego, co znamy. To bardzo trafna metafora: mechanizmy obronne są czymś pierwotnym, towarzyszącym człowiekowi od zawsze – wyuczonymi formułkami i maskami, które włączają się automatycznie na granicy tego, co świadome, i tego, co nieświadome.
Nagle robota, który przez cały czas coś mówił, roztrzaskuje jakieś stworzenie zbliżające się do Clarka. Innymi słowy: coś, co siedziało głębiej w nieświadomości, przebija się przez słabe mechanizmy obronne i rusza w jego stronę. Clark ucieka przez własne wspomnienia i wraca do normalnego świata przez wąską szczelinę.
Warto zauważyć jeszcze jeden szczegół. Clark to niespełniony architekt – z jednej strony rozwinięte umiejętności wizualno-przestrzenne mogą mu pomagać zapamiętywać przestrzeń backroomsów, z drugiej – nigdy w pełni nie wykorzystał tych umiejętności w prawdziwym życiu. Nawet w nieświadomości pozostaje kimś, kto nie zrealizował swojego potencjału.
Kate, Bobby i bestia z głębi
Następnego dnia Clark próbuje przekonać Merry, że backrooms istnieją. Ona nie wierzy. Clark idzie więc do dwóch pracowników sklepu, Kate i Bobbiego, żeby nagrali dowód kamerą. Kate od początku jest sceptyczna, ale w końcu ulega. Kiedy trójka schodzi coraz niżej – to znaczy głębiej w nieświadomość Clarka – droga robi się coraz bardziej stroma. Łatwiej znaleźć się jeszcze niżej, trudniej wrócić.
Obwiązany liną Bobby schodzi najniżej. Po chwili zaczyna słyszeć odgłosy bestii – tej samej, która wcześniej roztrzaskała robota. Krzyczy, prosi o wciągnięcie, cudem wspina się kawałek do góry, ale bestia chwyta linę i ściąga go w dół. Zostaje po nim tylko kamera. Chwilę później bestia porywa też Kate. Clark zaczyna uciekać.
W ucieczce Clark trafia do pokoju z choinką, gdzie na fotelu siedzi zdeformowany starszy mężczyzna, a w jego stronę – bez zginania kolan – zbliża się zdeformowana postać przypominająca kobietę trzymającą się za głowę, jakby ktoś ją kiedyś uderzył. Wszystko wskazuje na to, że to wspomnienie żony Clarka. Bestia w końcu porywa też jego samego. W tym momencie Clark, którego znaliśmy, znika bezpowrotnie.
Kolacja z wypaczonymi wspomnieniami
Merry, zaniepokojona ciszą Clarka, trafia do backroomsów w jego poszukiwaniu. Widzi świeżo namalowany obraz olbrzymiego Kapitana Clarka wyrzucającego człowieka przez okno. Wkrótce zostaje uduszona do utraty przytomności przez samego Clarka, który częściowo wyłania się z pomieszczenia – jakby sam nie chciał się zbliżyć do wyjścia z własnej nieświadomości.
Budzi się przywiązana do krzesła podczas kolacji. To najlepsza scena filmu. Naprzeciwko siedzi Clark, w tle trzy dodatkowe postacie – starszy mężczyzna z lampą, była żona Clarka i mężczyzna z trzema parami oczu siedzący pomiędzy Clarkiem a Merry. Wszystkie mają niesymetryczny wygląd i przypominają wypaczone wspomnienia, nie żywych ludzi. Clark mówi, że te postacie zmieniają się z czasem – im dłużej się w nich przebywa, tym bardziej są zniekształcone.
Mężczyzna między Merry a Clarkiem – z trzema parami oczu, symbolem świadomości – jest już martwy, bez oznak życia. Ustawienie postaci przypomina odwróconą osię czasu: to, co za Merry, to możliwa przyszłość Clarka, droga, którą mógłby pójść, gdyby wybrał terapię. To, co za Clarkiem, to jego przeszłość – w tym żona, która go zostawiła.
Clark wbija nóż w szyję postaci pomiędzy nim a Merry. Postać nie reaguje – w środku jest pusta, wypełniona czymś przypominającym watę. Clark odkrawa kawałek jej brzucha i zaczyna go serwować jako kolację. Zjada dosłownie to, kim mógłby się stać, gdyby zdecydował się na terapię – odrzuca tę wersję siebie w najbardziej brutalny możliwy sposób.
Później Clark chce ponownie odegrać ze swoją żoną scenę z początku filmu – odcina fragment jej skalpu z włosami i nakłada go na głowę Merry. Merry w końcu wybucha: żona zostawiła Clarka, bo nigdy nie widział problemu w sobie. Nienawidził pracy, obwiniał żonę, pił, uciekał od odpowiedzialności za własne błędy.
Kapitan Clark – Cień, który sam sobie stworzył
Clark, poruszony słowami Merry, decyduje się ją uwolnić. I wtedy pojawia się najsilniejsza scena filmu. Do kuchni wchodzi olbrzymia bestia – ta sama, która zabiła Bobbiego i Kate, ta z obrazu na ścianie. To gigantyczny, agresywny, pijany i niebezpieczny Kapitan Clark – dosłowna, fizyczna forma Cienia, mrocznego aspektu osobowości, który Clark musiał w sobie stworzyć i wyprzeć, żeby przetrwać rolę żywiciela rodziny, której nienawidził.
Żona Clarka od razu chowa się w kącie – co sugeruje, że ten Cień nie był jej obcy i wcześniej też się go bała. Sam Clark nie jest przerażony. Próbuje z bestią rozmawiać, zachowuje się, jakby do niej przywykł. To najlepiej pokazuje, jak daleko zaszedł jego stan psychiczny.
Bestia w końcu zabija Clarka, wbijając kły w jego obojczyk – robi mu dokładnie to, co on sam robił innym. Moment, w którym zabijasz i zjadasz własną świadomość, jest momentem, w którym to, co w tobie najgorsze, zjada Ciebie.
Zakończenie, którego nie do końca rozumiem
Merry ucieka przed Kapitanem Clarkiem, przechodząc przez własne wspomnienia – w tym ulicę, na której stał jej dom. W końcu unieszkodliwia bestię jakąś kamienną dłonią przypominającą jej własną traumę. Co ciekawe, ranny Kapitan Clark krwawi – nie jest z waty, jak wspomnienia. To sugeruje, że w nieświadomości Clarka był kimś realnym, żywym.
Merry zostaje uratowana i przewiezona do czegoś przypominającego laboratorium. Kiedy budzi się, badacz pyta ją o backrooms – ona nie odpowiada. Jakby nie chciała zdradzić tajemnic terapii, którą, choć nieudanej, wciąż traktuje jako coś należącego tylko do niej i Clarka.
Na koniec widzimy Merry, która sama zaczyna przypominać jedną z wypaczonych postaci-wspomnień z backroomsów. Czy Kapitan Clark przetrwał i przejął nieświadomość Clarka? Czy to tylko mrugnięcie okiem od reżysera, sugerujące, że terapia Clarka nigdy się nie zakończyła? Nie jestem do końca przekonany – napisz w komentarzu, jak Ty rozumiesz to zakończenie.
Co zabrać ze sobą?
„Backrooms" jest w gruncie rzeczy sesją terapeutyczną widzianą oczami nieświadomości. Pokazuje, co może się dziać w głowie człowieka, który nie widzi problemu w sobie, odrzuca pomoc i zamiast skonfrontować się z tym, kim mógłby się stać, wybiera go zjeść – dosłownie i w przenośni.
Mechanizmy obronne, które na początku chronią, z czasem stają się coraz słabsze, a to, co wypierane, urasta do rozmiarów bestii silniejszej niż sam człowiek, który je stworzył. Cień, którego nie chcesz zobaczyć, w końcu i tak Cię znajdzie – i to on decyduje, jak się ta historia skończy, jeśli Ty nie zdecydujesz się wcześniej.
Sprawdź też:
Carl Gustav Jung – Cień, Archetypy i Nieświadomość Zbiorowa → Mechanizmy Obronne Psychiki – Czym Są i Jak Działają? → Elizabeth Loftus – Fałszywe Wspomnienia. Czy Można Ufać Własnej Pamięci? →Sprawdź się!
7 pytań z kluczowych pojęć tego odcinka. Ile zapamiętałeś?
Pytanie 1 / 7